Bo ja lubię, gdy ...
słońce budzi swymi promieniami
dzień upalny cały
kwiaty do góry swe oblicza odwracają
dni wieczory długie i ciepłe mają...
I lubię jak powstaje coś z niczego. Choć czasem musi odczekać trochę, bo jednak artystycznie to ja uzdolniona nie jestem ;) I tak leżała sobie skrzyneczka ... po pomidorach, ale szkoda mi było jej wyrzucić, niezbyt piękna, ale widziałam oczami wyobraźni jej potencjał :)
Tak oto powstała skrzyneczka na drobiazgi w kuchni.
Wciąż zaczarowana morzem (wiem monotematycznie, ale to lato było tak długo wyczekiwane, że będę się nim cieszyć i cieszyć, jak małe dziecko, wybaczcie), zrobiłam też sobie morski wspomnień czar. Jak spojrzę na niego, nawet zimą, będzie przywoływał ciepłe, pachnące morzem wspomnienia. Doczepię tam jeszcze muszelki, ale póki co kombinuję jak zrobić w nich dziurki. Dwie malutkie miały dziurki, dwie pękły, przy próbie przebicia więc się wstrzymałam :)
Powstała też słoneczna poducha. Materiał wpadł mi w ręce jakiś czas temu, zastanawiałam się co z niego uszyć. Pierwszy raz wszywałam suwak...muszę jeszcze się dużo nauczyć w kwestii szycia :)
Pozdrawiam słonecznie :)
Monika