strona główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 maja 2013

Łososiowo i zielono...wiosny ciąg dalszy :)

Zabiegana jestem ostatnio i rzadko piszę, ale jestem, zaglądam, komentuję...przynajmniej w miarę możliwości :) a wolne chwile umilam sobie spacerami, bieganiem, robieniem zdjęć no i smakowaniem wiosny...truskawki u nas w pełni sezonu można powiedzieć, szparagi, nowalijki powoli się pojawiają...chodzę, szukam, eksperymentuję :) 

Łososia uwielbiam pod każdą postacią :)
Wędzonego na kanapce, do placków ziemniaczanych, z kleksem śmietany i koperkiem, do pizzy...
Surowego serwuje na różne sposoby...pieczonego , grillowanego, gotowanego na parze...
Pewnie jest jeszcze mnóstwo sposobów nie odkrytych przez mnie.
A do łososia najbardziej lubię szpinak, taki surowy, podsmażany na odrobinie masła, z czosnkiem i solą :)
Chciałabym pochwalić się Wam moim ostatnim "dziełem" :)


Sposób mojego wykonania :
  • łosoś surowy w dzwonkach
  • szpinak świeży
  • ciasto francuskie (niestety gotowe, jeszcze nie umiem sama zrobić, ale się w końcu nauczę :))
  • sól, czosnek i inne przyprawy jak kto lubi :)
  • 1 jajko
  • odrobina masła
Rozwałkowałam ciasto na cienki placek,  podzieliłam na 6 szerszych pasków (danie dla trzech osób), trzy z nich nakłułam delikatnie widelcem i posmarowałam roztrzepanym jajkiem na brzegach. Ułożyłam po
kawałku łososia surowego, na to obsmażony na maśle szpinak z czosnkiem i solą, przykryłam drugim paskiem. Skleiłam brzegi, dla ozdoby widelcem zrobiłam wzorek :) ( następnym razem będzie bardziej elegancko ) delikatnie nacięłam na wierzchu i posmarowałam roztrzepanym jajkiem.


Piekłam ok 20-30 minut w 180 stopniach. Aż się ciasto zarumieniło na wierzchu.


To było przepyszne...polecam jeśli ktoś z Was lubi łososia, szpinak i cieniutkie, kruchutkie ciasto francuskie, to będzie rozkosz dla podniebienia :)


*****************

Wiosenną porą mam ochotę na łączenie łososia z zielonymi szparagami :)
I tak powstała pizza na cieście z mąki pełnoziarnistej  z łososiem wędzonym, szparagami i sosem beszamelowym za szpinakiem oczywiście :)

Składniki:

ciasto:
  • 7 g drożdży
  • 1 szklanka wody
  • 2 szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka soli
sos beszamelowy: ( ja robię "na oko")
  • masło
  • mąka
  • mleko
  • wywar z warzyw
  • szpinak świeży
farsz:
  • łosoś wędzony
  • szparagi
  • ser starty na tarce
Drożdże rozpuściłam w ciepłej wodzie, przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce, na ok 15 minut. 
W tym czasie zrobiłam sos, rozpuszczając masło, do niego mąka do zrumienienia, mleko, mieszałam, aż się połączyło na gładką masę, do tego wywar z warzyw i na koniec szpinak. Sos musi mieć konsystencję gęstej śmietany.
Gdy drożdże wyrosły, dodałam je do przesianej mąki, dodałam oliwę i sól. Wyrobiłam ciasto i odstawiłam na ok. 1 godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie obiłam delikatnie pięścią i rozwałkowałam na cienki placek wielkości blaszki do pieczenia, wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarowałam sosem ze szpinakiem, rozkruszyłam łososia i ułożyłam szparagi, posypałam delikatnie serem żółtym. 

 
Piekłam ok. 30 minut w piekarniku na ok. 230 stopniach.


Przed podaniem dodałam pozostały sos  na wierzch :)






Była obłędnie przepyszna :)
Polecam i przepraszam z góry za niezbyt dokładny przepis, ale ja najczęściej gotuję "na oko" improwizując, eksperymentując, mieszając smaki, dodając, odejmując produkty z oryginalnych przepisów, które znajduję w internecie :)

********************
Na koniec muszę się jeszcze pochwalić amarylisem, który kazał na siebie długo czekać, ale właśnie zaczyna kwitnąć! Troszkę to potrwa, ale będzie piękny :)



Trochę długi ten post wyszedł, ale ... czasu mało coś ostatnio, a chciałam Wam dużo pokazać  :)

U nas wciąż wiosna, długa coś, na początku było szybko, zielono i kwieciście, teraz troszkę to wszystko stoi w miejscu, ale wciąż jest pięknie...gdyby tylko mniej padało :(
Ale to nic...trzeba gnać do przodu, póki siły i energia :)

Pozdrawiam ciepło
i słońca życzę 
Monika

niedziela, 12 maja 2013

Majowo - kolorowo - zwyczjanie :)

"Pomogło mi,
Bo szybko zapomniałam
A tych różnych dni nie chcę już...
Tracisz mój czas
Rozmieniasz go na drobne
Bo nie łączy nas teraz nic
I kilka dni, każde z nas osobno
A ja już wiem
Jak chcę żyć...
I wtedy przyszedł Maj
Zamieszał w moim sercu  ...
Przeszłość upiłam słońcem
Tylko słońcem
Całym słońcem
Tylko słońcem"

to fragmenty tekstu pewnej piosenki...ale jakoś mi tak pasują aktualnie :)


Cudny to miesiąc...z dnia na dzień coraz więcej kwiatów, codziennie nowe drzewa rozkwitają...jest pięknie...początek miesiąca był słoneczny... aktualnie jest deszczowo, ale i deszcz potrzebny, żeby wszystko kwitło...
Jadąc samochodem, zamiast na ulicę, rozglądam się na boki, co nowego dziś się rozwinęło...


I niby takie dni zwyczajne, praca, dom, obowiązki, ale jest inaczej, kolorowo...
Na imieniny dostałam moje ulubione frezje...cudnie delikatne i pachnące....


i zajadamy się truskawkami...na różne sposoby, ze śmietaną i cukrem, z sernikiem karmelowym :)



A dziś zrobiłam deser śmietanowo - serowy z truskawkami ... bardzo słodki, ale przy okazji orzeźwiający, w sam raz na deszczowy czas....:)

SKŁADNIKI:
  • 200 g serka philadelphia
  • 397 g mleka skondensowanego
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 150 g śmietany- double cream
  • truskawki
  • 100 g ciastek owsianych
  • 40 g masła 
Serek, mleko, sok z cytryny i śmietanę zmiksowałam do połączenia się składników. Formę na keksa wysmarowałam delikatnie oliwą i wyłożyłam folią spożywczą, wlałam połowę masy, ułożyłam pokrojone w plasterki truskawki, wylałam druga część masy. Pokruszone ciasteczka połączyłam z roztopionym masłem i ułożyłam na wierzchu. Przykryłam folią aluminiowa i włożyłam do lodówki na ok 3 godziny.
Przełożyłam na deskę, więc w efekcie ciasteczka są na spodzie :)



 ***************

Pomimo rusztowania dookoła domu, dobrałam się trochę do ogródka, ale jeszcze na sadzenie kwiatów w doniczkach poczekam chwilę :) 
Póki co odchwaściłam co nieco, trawa ścięta i czekam na mój cudny bez...zakwitnie, choć kiepsko jakoś mu to idzie, kupiłam go trzy lata temu jako maleńką zapowiedź drzewa :)

 
**************

Lubicie eksperymenty? ....gin z tonikiem,truskawkami i kostkami lodu.... pyszny :)



Pozdrawiam ciepło
życząc miłego tygodnia
i takich zwykłych, kolorowych dni.
Monika

środa, 24 kwietnia 2013

Jeszcze więcej wiosny i ...placki ziemniaczane :)

Choć zimny wiatr wieje, to jednak wiosna jest... każdego dnia jej coraz więcej :)
Słońce świeci ... rośliny się do góry wyginają i kwiatami je witają...
Teraz czas na magnolie, wiśnie, stokrotki....cudnie...
Zielono i kolorowo dookoła ...codziennie coraz więcej ...
Mam dla Was trochę zaległych i świeżych zdjęć :)






I te drzewa i krzaki, które nagie takie, bez liści obsypane są pąkami i jak to wszystko coraz bardziej się zieleni....to dopiero będzie pięknie...


I mój dom bardziej wiosenny...dekoracje na kominku zmienione..i świeże kwiaty w wazonie...
i motyle do domu zaprosiłam :)





**************

A placków ziemniaczanych pewnie nikomu nie trzeba przedstawiać...Często goszczą na naszym stole :)
Proste, pyszne danie, a tyle możliwości...
U nas niedawno wariacje smakowe rożne były...od posypanych tylko odrobiną cukru, przez śmietanę, sos pieczarkowy po łososia z koperkiem :) 
Przepis jest prosty...ziemniaki starte na tarce, drobniutkiej lub grubszej, jak kto woli. Do tego cebulka, jajo, sól i pieprz i trochę mąki. 


Ile osób, tyle smaków i możliwości... :)
Ale ja zrobiłam też inne, myślałam, że tylko dla mnie, ale okazało się, że smakowały wszystkim :)
Na grubych oczkach starłam marchewkę, selera i ziemniaka. Doprawiłam jak zwykłe placki, ale smak był bardzo ciekawy...


***********

Najpiękniejszą oznakę wiosny zostawiłam na koniec :)
To chyba znak najlepszy, że już będzie coraz piękniej...słoneczniej...kolorowo...




Miłego dnia życzę
pozdrawiam 
Monika

niedziela, 21 kwietnia 2013

Urodzinowo i wiosennie....

Przyjaciele...
Bez nich życie byłoby smutne i nudne...
Mam niewielu, ale za to takich, na których mogę zawsze i wszędzie polegać...
Mogę zdzwonić po kilku tygodniach i zawsze znajdą wolną chwilę, żeby wysłuchać, żeby wesprzeć dobrym słowem...i oni, gdy tylko jest taka potrzeba, mogą liczyć na mnie ...
Jedna z nich miała wczoraj urodziny...tzn. miała je kilka dni temu, ale wczoraj udało nam się spotkać :)
Lubię spełniać marzenia moich bliskich...obdarowywać ich tym, co sprawia im przyjemność :)
Inspiracją  był prezent, który ja ostatnio dostałam od bliskiej mi osoby...choć nie znamy się osobiście...
Poznałyśmy się w blogowym świecie...Świecie pełnym ciekawych ludzi, którzy swoimi pasjami zarażają innych, którzy są inspiracją dla innych...
Moja niespodzianka prezentuje sie tak :) 

Znalazła miejsce na ścianie obok innych, drobiazgów, zdjęć bliskich mi osób, podarunków, które wywołują miłe wspomnienia :)
Dziękuję Ci Kasiu raz jeszcze :) 


Moja przyjaciółka zachwyciła się moim cudem :)
Postanowiłam spróbować swoich sił i zrobić dla niej coś podobnego :)
Bardzo jej się spodobało :) Przynajmniej tak mówi ;)
 



Wszystkiego najlepszego raz jeszcze :) ( dziękuję, że tu do mnie zagladasz po cichutku i wspierasz w tym co robię i jesteś zawsze...na dobre i na złe  :)

 *****************

Zachwyciłam się jej ogródkiem...wiosennie, kolorowo...cudnie...zrobiłam parę fotek, niestety tylko  telefonem...ale tak wszystko rozkwita dookoła i cieszy oczy, że nie mogłam się powstrzymać...
Mój ogród póki co musi poczekać...ocieplanie budynku najpierw, rusztowanie wszędzie, nie ma się jak ruszać...potem będą porządki, ogarnianie ogrodu i przygotowywanie go do sezonu letniego :)
Więc póki co zachwycam się innymi :)







I takich wiosennych i kolorowych dni Wam życzę w nadchodzącym tygodniu !!!

Pozdrawiam 
Monika

środa, 17 kwietnia 2013

Przypadkiem...ale czy istnieją przypadki?

Przypadkiem mam telefon w kieszeni na spacerze z psem, a w nim aparat i zdjęcia robię przypadkiem, temu co mnie zachwyci :)
Przypadkiem wpadłam na pomysł, żeby eksperymentować z kaszą...
Przypadkiem wpadł mi dziś do ręki kawałek masy plastycznej i powstało z niej co nieco...
Ale czy to na pewno przypadki? Czy istnieją przypadki? Czy to przeznaczenie? A może jeszcze jakiś inny powód jest tego co dzieje się w naszym życiu?
Przypadkiem Julitta z bloga dom where life happens trafiła dziś na fb moje zdjęcie z plackami i wpadła na mojego bloga, żeby przepis znaleźć :) a tam go nie było...więc ja, już nie przypadkiem, ale szybciutko postanowiłam, że podzielę się z Wami tym przepisem, może ktoś spróbuje i mu posmakuje:)
Ale po kolei...

Wiosna rozkwita wszędzie...
W jednych miejscach mniej, w innych bardziej...
Wszystko się zieleni, rozkwita, coraz więcej kolorów...


Zieleni i żółci całe dywany...
I niebo piękne błękitne...oczywiście dni pełne deszczu też są, ale bez tego nie będzie tej zieleni i tych kolorów...


I wraz z tą wiosną chęć do działania się budzi po zimowym śnie...
Pewnie większość z nas miała już ochotę na zrzucenie tych ciepłych okryć, tych ciężkich butów, tych szalików i czapek...
Wraz z tym przychodzi pewnie na każdego ochota, na jedzenie czegoś lżejszego, tych wszystkich nowalijek, które zaraz się pokażą...są oczywiście już prawie wszędzie, ale to nie te świeże, karmione słońcem i deszczem wiosennym....na te jeszcze chwilę trzeba poczekać...
Ja też w kuchni, po tych wszystkich słodkościach, które za mną ostatnio chodziły, mam ochotę na coś innego...
nigdy nie byłam zwolenniczką kasz...może dlatego, że z dzieciństwa kojarzy mi się tylko krupnik i gryczana 
był jeszcze pęczak przygotowywany na ryby...bo Tata mój wędkarzem był ...
Tradycji jedzenia kasz w domu nie było, więc i u mnie rzadko bywały. 
Jak syn mój był mały, ze względu na alergię, był moment taki, ze kaszę kukurydzianą musiałam gotować przez dłuższy czas...i do dziś nie mogę się do niej przekonać. Gryczaną czasem robię.

I tak z potrzeby chwili, zmiany smaku i wprowadzenia kaszy do naszego repertuaru kuchennego i pewnie trochę, z potrzeby eksperymentu powstały dziś placki z pęczaku :)

Przepis powstał spontanicznie :)
Składniki :
  • pęczak (około szklanki, po ugotowaniu)
  • łyżka siemienia lnianego
  • łyżka mąki
  • 1 jajko
  • trochę natki pietruszki
  • sól
  • pieprz
  • trochę papryki w proszku
Zmieszałam wszystko razem, miały być kotlety, ale masa wyszła dość rzadka, wiec powstały placki.
Obsmażyłam na złoto na małej ilości oleju. Wyszły bardzo smaczne, podałam z papryką marynowaną. Prosty, a bardzo smaczny obiad. Lekki i pożywny. Polecam :)


***************

A przy okazji pokażę Wam girlandkę, która powstała również spontanicznie i eksperymentalnie z kawałka jakieś masy plastycznej, którą moja córka chciała wyrzucić, bo już jej nie była potrzebna :) 
Ugniotłam masę, powycinałam serduszka, zrobiłam kulkę z dziurką, piekłam to chwilę w piekarniku...uwiązałam na sznurku i ...mam...

girlanda z serc...:)



Taki troszkę długi ten mój post dziś, ale powstał z potrzeby chwili...chciałam Wam wszystko powiedzieć...i pokazać...i podzielić się tym z Wami, bo mnie wspieracie, inspirujecie i miłe słowo zostawiacie :)

Pozdrawiam wszystkich wiosennie
spokojnej nocy życzę
Monika

wtorek, 9 kwietnia 2013

Wiosna i ...sernik czekoladowo - jagodowy :)

Wiosna!!!
Jest...rozkwita wszędzie....:)
zagląda z każdego ogródka... z każdego trawnika...
dlatego dziś będzie bardzo kwiatowo, zdjęciowo, kolorowo....wiosennie po prostu :)
każdej wiosny najbardziej wyczekuję na forsycje, te cudne krzewy zakwitają pięknie żółtymi kwiatami, krzew ten zrzucający liście na zimę, zielony przez większą część roku, na wiosnę wygląda tak pięknie, że chyba nie ma osoby, która na jego widok pozostaje obojętna...każda buzia się uśmiecha na jego widok :)
takie oto cudne zdjęcia córka mi wczoraj przyniosła ze spaceru  :)


Oczywiście uwielbiam wszystkie kwiaty, te wiosenne najbardziej, bo długo są wyczekiwane...przebiśniegi, krokusy, żonkile...a w tym roku, ta wiosna spóźniona, wyczekiwana w każdym chyba zakątku, cieszy jeszcze bardziej...no to proszę, bo wiem, że jeszcze nie wszędzie jest tak kolorowo ... :)






********

Zrobiłyśmy wymiankę, ona mi użyczyła zdjęcia, ja jej zrobiłam sernik...czekoladowo - jagodowy :)



SKŁADNIKI :
spód:

  • masło ok 1/3 kostki
  • ok 8-10 ciastek owsianych 
Roztopiłam masło i wymieszałam z pokruszonymi ciastkami, wylepiłam tym dno tortownicy.

masa:
  • 250 g sera białego
  • 250 g serka białego philadelphia
  • 3 jajka
  • pół szklanki cukru
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżki maki ziemniaczanej - tym razem użyłam budyń śmietankowy
  • 2 łyżki roztopionego, ostudzonego masła
  • jagody - borówki amerykańskie
Jajka utarłam z cukrem i cukrem waniliowym na puch. Dodałam ser przeciśnięty przez praskę, serek philadelphia, budyń śmietankowy i masło. Zmiksowałam całość na gładką masę. Dodałam jagody, wymieszałam delikatnie. Wylałam na ciastka. Piekłam ok 50 minut w 180 stopniach.
 
 
Sernik wyszedł pyszny, delikatny w smaku, córka zadowolona, ja też :)
Na koniec jeszcze jedno zdjęcie mojego ulubionej forsycji :)
 
 
 
Pozdrawiam wiosennie
Monika