Przypadkiem mam telefon w kieszeni na spacerze z psem, a w nim aparat i zdjęcia robię przypadkiem, temu co mnie zachwyci :)
Przypadkiem wpadłam na pomysł, żeby eksperymentować z kaszą...
Przypadkiem wpadł mi dziś do ręki kawałek masy plastycznej i powstało z niej co nieco...
Ale czy to na pewno przypadki? Czy istnieją przypadki? Czy to przeznaczenie? A może jeszcze jakiś inny powód jest tego co dzieje się w naszym życiu?
Przypadkiem Julitta z bloga dom where life happens trafiła dziś na fb moje zdjęcie z plackami i wpadła na mojego bloga, żeby przepis znaleźć :) a tam go nie było...więc ja, już nie przypadkiem, ale szybciutko postanowiłam, że podzielę się z Wami tym przepisem, może ktoś spróbuje i mu posmakuje:)
Ale po kolei...
Wiosna rozkwita wszędzie...
W jednych miejscach mniej, w innych bardziej...
Wszystko się zieleni, rozkwita, coraz więcej kolorów...
Zieleni i żółci całe dywany...
I niebo piękne błękitne...oczywiście dni pełne deszczu też są, ale bez tego nie będzie tej zieleni i tych kolorów...
I wraz z tą wiosną chęć do działania się budzi po zimowym śnie...
Pewnie większość z nas miała już ochotę na zrzucenie tych ciepłych okryć, tych ciężkich butów, tych szalików i czapek...
Wraz z tym przychodzi pewnie na każdego ochota, na jedzenie czegoś lżejszego, tych wszystkich nowalijek, które zaraz się pokażą...są oczywiście już prawie wszędzie, ale to nie te świeże, karmione słońcem i deszczem wiosennym....na te jeszcze chwilę trzeba poczekać...
Ja też w kuchni, po tych wszystkich słodkościach, które za mną ostatnio chodziły, mam ochotę na coś innego...
nigdy nie byłam zwolenniczką kasz...może dlatego, że z dzieciństwa kojarzy mi się tylko krupnik i gryczana
był jeszcze pęczak przygotowywany na ryby...bo Tata mój wędkarzem był ...
Tradycji jedzenia kasz w domu nie było, więc i u mnie rzadko bywały.
Jak syn mój był mały, ze względu na alergię, był moment taki, ze kaszę kukurydzianą musiałam gotować przez dłuższy czas...i do dziś nie mogę się do niej przekonać. Gryczaną czasem robię.
Przepis powstał spontanicznie :)
Składniki :
- pęczak (około szklanki, po ugotowaniu)
- łyżka siemienia lnianego
- łyżka mąki
- 1 jajko
- trochę natki pietruszki
- sól
- pieprz
- trochę papryki w proszku
Zmieszałam wszystko razem, miały być kotlety, ale masa wyszła dość rzadka, wiec powstały placki.
Obsmażyłam na złoto na małej ilości oleju. Wyszły bardzo smaczne, podałam z papryką marynowaną. Prosty, a bardzo smaczny obiad. Lekki i pożywny. Polecam :)
***************
A przy okazji pokażę Wam girlandkę, która
powstała również spontanicznie i eksperymentalnie z kawałka jakieś masy
plastycznej, którą moja córka chciała wyrzucić, bo już jej nie była potrzebna
:)
Ugniotłam masę, powycinałam serduszka, zrobiłam kulkę z dziurką, piekłam to chwilę w piekarniku...uwiązałam na sznurku i ...mam...
girlanda z serc...:)
Pozdrawiam wszystkich wiosennie
spokojnej nocy życzę
Monika

