strona główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 kwietnia 2013

Urodziny :)

Termin miałam na 3 maja, ale nie chciała tak długo czekać :)
Czułam, że to będzie córka...
Nikt mi nie wierzył..."taki malutki brzuszek...to na pewno będzie chłopiec" powiedziała pielęgniarka przyjmująca poród...a ja czułam, że to będzie dziewczynka, tylko jedno imię miałam wybrane...
żadne inne mi się nie podobało...
Jak miała 6 lat zapytała "dlaczego tak mi dałaś na imię?" "bo takie mi wpadło do głowy, jak Cię w brzuchu nosiłam i tylko takie do Ciebie pasuje :) - odpowiedziałam :)
Nie sprawdzałam pochodzenia imienia i jego historii...po prostu spodobało mi się i już...
A jest to imię pochodzenia greckiego, oznacza "szlachetny", "dobry"...osoba bardzo uzdolniona artystycznie, ma wspaniałe poczucie humoru, optymistycznie patrzy na świat, na każdym kroku ujawnia twórczy umysł...
Byk to jej znak zodiaku...
A osoby urodzone w tym znaku: "poświęcają dużo uwagi przyjemnościom zmysłowym i wygodom. Można powiedzieć, że odbierając rzeczywistość wszystkimi zmysłami najbardziej czują, że żyją. Są niezwykle stałe i konsekwentne w swoich upodobaniach i zapatrywaniach. Gdy już coś im się spodoba lub się do czegoś przyzwyczają, trudno je przekonać do zmiany zdania, dlatego znane są z uporu. Byki lubią posiadać, zarówno rzeczy materialne, jak i osoby – przyjaciół lub partnerów. Świadomość, że mają coś lub kogoś swojego jest bardzo ważna dla ich poczucia bezpieczeństwa.
Byki są zdecydowane i uparte, doprowadzają swoje zamierzenia do końca. Myślą w sposób pragmatyczny i rzeczowy. Zdolne do tworzenia długotrwałych relacji, bardzo oddane i stałe w uczuciach.
Byki to osoby bardzo uporządkowane, lubią mieć wszystko zaplanowane i poukładane.
Do celu dążą niezwykle uparcie, nie zrażają ich przeszkody, są w swoim działaniu konsekwentni i wytrwali. Nie działają impulsywnie, nie lubią pośpiechu, podejmują decyzję powoli, zastanawiając się długo i rozważając wszystkie "za" i "przeciw". Byki nie lubią wywoływać konfliktów, są one taktowne i mają wyczucie."

I taka właśnie jest moja córka...

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Kochana :) 



Tort urodzinowy własnoręcznie przeze mnie zrobiony...mocno czekoladowy...
no i nie mogło zabraknąć bolidu :)

A jutro maj....i niedługo zakwitną bzy :)
Pozdrawiam 
Monika





poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Czasami...powstaje coś, niby z niczego :)

Zawsze jest dobry czas, aby się czegoś nauczyć...
Zawsze jest dobry czas, aby zacząć wszystko od nowa....
Odkryć w sobie coś co nas zaskoczy...spróbować czegoś nowego...
Czasami jest tak, że stoimy w miejscu i nie wiemy, że jedna chwila może odmienić nasze życie, wprowadzić nowe możliwości...czasami wystarczy pomocna dłoń, a czasami wskazówka...najbliższych...obcych...
Czasami wiemy, że ta inna droga jest, za rogiem, ale z różnych przyczyn tkwimy w miejscu...
Wpadamy w rutynę dnia codziennego i zostajemy na długi czas...
Do pisania bloga namówiła mnie siostra, która sama jakoś nie kontynuuje pisania swojego....zagląda tam tylko czasem...:) 
A ja...wciągnęło mnie...tylu fajnych ludzi poznałam, tyle ciekawych stron, tyle inspiracji i pomysłów nowych odkrywam...i z każdym dniem coś nowego...
Nie zawsze jesteśmy otwarci i odważni na tyle, żeby spróbować czegoś nowego...może to też zanika trochę z wiekiem ;) a może boimy się, że nie damy rady, że inni są zdolniejsi, fajniejsi, mądrzejsi....
A wystarczy się odważyć, otworzyć na nowe...
I ja szukam wciąż w sobie ukrytych możliwości :) i próbuję, testuję, sprawdzam, zaczynam i kończę lub nie kończę, nowe projekty, nowe możliwości...
I zaskakuje sama siebie...bo zawsze myślałam, że zdolności manualne to moje dzieci owszem mają, ale ja przecież nie, może dlatego, że jakoś nigdy nie było nikogo, kto by mnie wspierał i popierał w tym co robiłam...bo niby były przecież zajęcia praktyczno - techniczne w szkole, uczyłam się i na drutach i na szydełku i szyć się uczyłam też :) i lepić i wycinać...i nawet jak na synka narodziny czekałam to na drutach sweterki robiłam, ale jakoś nikt mnie w tym nie poparł...może nie dostrzegł potencjału mojego :)
A tak naprawdę czasem wystarczy taki mały impuls, który zadziała pozytywnie i można dużo :)

Czasami można stworzyć coś z niczego :) 


Te szklane kulki wyglądają jak krople wody :)  stały u mnie w szklanym naczyniu przez kilka ostatnich lat... do czasu, aż spojrzałam na nie inaczej...i pomyślałam, jakby to było, jakby je nakleić na wierzchu tego naczynia...i świeczkę do środka włożyć...światło się cudnie rozprzestrzenia i jest lampion na długie zimowe i nie tylko, wieczory...





Sam w sobie jest ozdobą :) a wieczorową porą nabiera nowego charakteru :)


***************

Czasem wystarczy "dziękuję, było pyszne" i to daje mi motywacje do testowania nowych potraw, smaków, połączeń...tak ostatnio moi domownicy rozsmakowali się w muffinkach....no to próbujemy :) dziś powstały pyszne i zdrowe :

Babeczki z płatkami owsianymi i dżemem.
Składniki:
  • 1 szklanka maślanki
  • 3/4 szklanki płatków owsianych
  • 3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 3/4 mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki miodu
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 jajko
  • dżem (miałam końcówkę z czarnej porzeczki i malinowy )
Płatki owsiane zalałam maślanką, odstawiłam na ok 15 minut. Zmieszałam wszystkie suche składniki, dodałam płatki z maślanką, miód, olej i jajko. Wymieszałam do połączenia się składników. Nakładałam do muffinkowych papilotek po łyżce ciasta, po łyżeczce dżemu i przykryłam ciastem. Posypałam delikatnie płatkami owsianymi na wierzchu. Piekłam 30 minut w 220 stopniach. Babeczki są super, bo nie są zbyt słodkie. o i zdrowe, bo nie z samej białej mąki :)
Oryginalny przepis tu ,ja dostosowałam troszkę do tego co znalazłam u siebie:)






************

Wiosna mam nadzieje już wszędzie się pojawiła:) 
U nas już zielono i kolorowo wszędzie :) 
Miłego tygodnia Wam życzę pełnego inspiracji, dobrych chwil, miłych słów, fajnych pomysłów i słońca, słońca jak najwięcej:)

Monika



niedziela, 16 grudnia 2012

Tort urodzinowy.

Syn mój urodził się trzynastego w piątek :) On sam twierdzi, że to bardzo szczęśliwa kombinacja, a 13 to jego ulubiona liczba. Od zawsze również biała, to jego ulubiona czekolada (choć wszyscy wiedzą, ze to raczej nie jest czekolada:)) Ze względu na alergię musiał, w początkowych latach swojego życia, omijać mnóstwo smacznych rzeczy i niewiele w związku z tym czerpał przyjemności z jedzenia. Umiłowanie do białej czekolady zostało do dziś, więc na pytanie :"Jaki tort zrobić na Twoje 21 urodziny" odpowiedział niezwłocznie "Biały poproszę:)". Poszukałam, jak zwykle po blogach i znalazłam, na "Moje wypieki" przepysznie wyglądający "Biały tort kokosowy z czekoladą". W opisie stosunkowo prosty do wykonania, na zdjęciach śliczny, więc nie zastanawiałam się długo, zakupiłam potrzebne produkty i zrobiłam. Oczywiście mój nie wyglądał tak pięknie, jak na tamtym blogu,  ale smakował przepysznie, a to najważniejsze.

Składniki na biszkopt:
  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki drobnego cukru
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
Ubiłam same białka na sztywno, dodałam powoli po jednym żółtku i cukier, delikatnie dodałam mąki,  mieszałam mikserem na najwolniejszych obrotach.
Tortownice o średnicy 22 cm wyłożyłam papierem ( zapięłam, wypuszczając papier na zewnątrz), piekłam ok. 40 min w temp. 180 st . do suchego patyczka. Po upieczeniu należy tortownicę upuścić z wysokości 60 cm na podłogę (uważać trzeba, żeby nie wykonało salta w powietrzu i nie upadło odwrotną stroną:)). Mi się udało, upadło jak powinno :)
Odstawiłam do wyłączonego piekarnika na czas wystudzenia. Później delikatnie oddzieliłam nożem od formy.Podzieliłam na trzy części.
Do wykonania kremu potrzebne są:
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 625 g serka mascarpone
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • 1 szklanka wiórków kokosowych ( ja użyłam pół szklanki, synek zbytnio nie przepada)
  • 4 łyżki likieru kokosowego np. Malibu (ja dodałam Cocobay)

Schłodzoną śmietanę ubiłam na sztywno, dodałam serki, cukier i likier. Odłożyłam ok 1/3 na dekorację boków, do reszty dodałam wiórki.
Do nasączenia tortu potrzebne są:
  • 100 ml likieru kokosowego
  • 100 ml wody
potrzeba też :
  • 50g gorzkiej czekolady, startej na tarce - posypujemy krem nałożony na blat
Pierwszy blat nasączałam likierem z wodą, posmarowałam 1/3 kremu, posypałam tartą czekoladą, drugi blat, nasączyłam, krem, czekolada , trzeci blat, nasączyłam i posmarowałam kremem. Boki tortu posmarowałam kremem bez wiórków i obłożyłam płatkami migdałów.

Schowałam na parę godzin do lodówki, później dodałam napis z wiórków czekoladowych, no i oczywiście  świeczki...Niech się spełniają najskrytsze marzenia!!!


Mój syn skończył 21 lat. Jak powiedział jego brat cioteczny "Teraz to już jesteś pełno pełnoletni" :)

Teraz zabieram się za konkretne przygotowania świąteczne. Wyciągam wszystko co cierpliwie czekało w szafie, jedziemy w tym tygodniu po choinkę, rozwieszamy wszędzie światełka.... 
Chociaż za oknem wciąż brak świątecznej pogody ( dziś było 10 stopni:) ) to jednak już za tydzień....

Pozdrawiam wszystkich cieplutko
Monika