wtorek, 25 września 2012

kreatywnie...

W ramach odkrywania wrodzonych zdolności i wyrażania kreatywnej strony mojej natury, poszłam za ciosem i zamówiłam sznureczki, zawieszki....


może coś z tego będzie...trening czyni mistrza, wiec trenuję....








coś słodkiego...

Jesień niestety nie daje się polubić...a przecież mogłaby być kolorowa, słoneczna...ale nie...leje już drugi dzień....no to trzeba jakoś na to zareagować...oczywiście zawsze można sobie osłodzić...


no to będzie murzynek....

-kostka masła
-1 szklanka cukru
-3/4 szklanki wody
-3 łyżki kakao
-cukier waniliowy
zagotować, dobrze wymieszać, odlać pół szklanki na polewę, resztę ostudzić i  dodać
-4 jajka
-2 szklanki mąki
-1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wszystko razem dokładnie wymieszać i do brytfanki






piekę w temp ok 180 st. ok 40-50 min ( do suchego patyczka:))





wyrosło pięknie...osłodziło, a o to chodziło:))



niedziela, 23 września 2012

W moim ogrodzie....

W moim ogrodzie zrobiło się już jesiennie....
Na szczęście wczorajszy, ostatni dzień lata był piękny i słoneczny...



piątek, 21 września 2012

horoskopy...

Niby nie wszyscy wierzą... ale jak przeglądam gazetę, to jednak czasem przeczytam, a nóż coś miłego...
właśnie w jednej z gazet przeczytałam:
"Tej jesieni jest szansa, że marzenia się urzeczywistnią....Podczas takich właśnie wpływów planetarnych można też odkryć swoje wrodzone zdolności twórcze-zacząć malować, pisać czy w inny sposób wyrażać kreatywną stronę swojej natury. Jeśli ogarną Cię tego rodzaju pragnienia, nie tłum ich, ale spróbuj wyrazić."
A ja właśnie od kilku dni próbuje prowadzić bloga, a do tego próbuję robić biżuterię:) To są dopiero początki wyrażania kreatywnej strony mojej natury, ale mam nadzieję, że mnie poniesie....fantazja w tworzeniu:))




niedziela, 16 września 2012

Niesamowite...

100 mil...to jest ok 160 km...a różnica w pogodzie może być niemal ekstremalna....sobotnia wycieczka do Yorku okazała się strzałem w dziesiątkę:) tu szaro, buro i zanosiło się na deszcz od samego rana...już po drodze niebo zaczęło się wyłaniać zza chmur, słońce się do nas pięknie uśmiechało...widoki przepiękne.....

a na miejscu...niebo bezchmurne, no może jakieś maleńkie obłoczki, to tu, to tam...
York jest piękny... zresztą, wszędzie jest pięknie, jak tylko świeci słońce:)
niestety po powrocie czekała niemiła niespodzianka....znów szaro, buro i nijako...
grunt, że "baterie" chociaż trochę naładowane słońcem...

środa, 12 września 2012

deszcz.....

Jak się cieszyć kiedy za oknem deszcz......
Niestety tu w Anglii jest go za duzo....Pierwsze dwa lata były mniej deszczowe:) nie wierzyłam w te opowieści o słynnej angielskiej mgle....ale ostatnie lata udowadniają mi to w zasadzie codziennie....
Wstajesz...pada....chcesz na spacer z psem...pada....kalosze i kurtka przeciwdeszczowa to podstawa tutejszej garderoby....trzeba sobie jakoś ten czas umilać....
natura też w tym czasem pomaga:) podwójna tęcza na niebie to piękny widok...
"A kto ciebie, śliczna tęczo,
Siedmiobarwny pasie,
Wymalował na tej chmurce
Jakby na atłasie?"


Umilanie deszczowych dni może mieć różne oblicza....ja np. lubię "zatopić się" w ciekawej lekturze....obejrzeć jakiś fajny film....
albo znikam w kuchni i wyczarowuję coś z niczego....ostatnio mam smaka na tarty....są potrawy, których nigdy nie robiłam, z różnych względów...twierdziłam, ze są zbyt pracochłonne, albo też, to smak z rodzinnego domu i nie da się go tak łatwo odtworzyć....a może do wszystkiego w życiu trzeba dorosnąć:))
tak właśnie było z tartą...wydawało mi się zawsze, że to bardzo wykwintnie brzmi i w związku z tym jest z tym mnóstwo pracy:)
ale poczytałam....spróbowałam .... poezja...pychota....
zaczęłam od owocowych, porzeczkowa, śliwkowa...z bezą na wierzchu....ale mam też ochotę na inne....dam znać co z tego wyszło:)



pychotki....słodko-kwaśne....i ta beza....świat robi się piękny i smaczny:))
Pozdrawiam deszczowo, ale z wielka nadzieja na słońce....Miłego dnia.....

wtorek, 4 września 2012

warto spróbować....

" W życiu piękne są tylko chwile....."
ale te chwile uciekają tak szybko....
minuta za minutą, dzień za dniem, rok za rokiem....
Dlatego trzeba cieszyć się każdą chwilą...



nie wiem, czy prowadzenie bloga to dobry pomysł dla mnie...nigdy nie miałam talentu do pisania....ale cóż warto spróbować:)
lubię zaglądać na blogi innych, więc pomyślałam, że może warto założyć własny...
zobaczymy co z tego wyniknie....
pozdrawiam wszystkich zaglądających tu .....