strona główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 lipca 2013

Lepiej późno niż wcale :)

Żałuję bardzo, że nie wpadłam na ten pomysł wiele lat temu, kiedy spędzałam długie godziny u pewnej zaprzyjaźnionej cioteczki, która szyła mojej mamie piękne garsonki do pracy. Moją "mała czarną" na studniówkę też szyła...a parę lat później stroje dla moich dzieci na bale przebierańców...
Ja czasami coś tam podszyłam w ręku jak była taka potrzeba. Zajęcia w szkole też były, więc trochę się opatrzyłam pewnie u cioteczki, trochę się nauczyłam w szkole, co po latach wielu jednak z głowy się ulotniło...
No żałuję, ale nie ma tego złego...od pewnego czasu mam swoją osobistą maszynę do szycia... i próbuję, testuję, szyję, pruję, wyszukuję materiałów....jednym słowem - działam :)

Póki co nie mam wielkich osiągnięć, ale trenuję :)

I tak powstało kilka drobiazgów, ale i coś całkiem "sporego" jak na moje pierwsze kroki, bez pomocy niczyjej...

ozdobne serduszko... 


poszewka na jasia...


obrus na stół...


a dziś, spódnica...
Zamarzyła mi się długa spódnica... bawełniana, taka lekka, długa, przewiewna, na ciepłe letnie dni  (podobno mają tu być od jutra )...szukałam odpowiedniego materiału...w mojej okolicy niestety niewiele sklepów, ale w końcu udało mi się trafić...
Dodatkowo zainspirowała mnie do działania Olga,, do której często zaglądam i strasznie mi się jej prace podobają :)
no i mam....moja własną...długaśną, zwiewną, delikatną, ciemnoszarą ( to chyba antracyt)....
Córce mojej już w oko wpadła, będzie się trzeba dzielić ;)


Się rozkręcam...spodobało mi się i bardzo żałuję, że nie zaczęłam wcześniej :)
Ale, przecież lepiej późno niż wcale !! :)


*********************

Trochę mnie tu mało ostatnio, ale zaprzyjaźnianie się z maszyną zabiera trochę czasu. Dodatkowo trochę zawirowań dnia codziennego....zajmuję myśli i ręce, żeby odgonić to złe...
Ale jestem, zaglądam do Was, inspiruję się i działam...
Ponieważ wszędzie ostatnio lato podobno, a tu było bardzo deszczowo, powstał też "zaklinacz słońca", powiesiłam, na wszelki wypadek przy oknie... i podobno od jutra ma u nas zagościć na dłużej...hmmm coś w tym chyba jednak jest ;)




Z przymrużeniem oka, 
pozdrawiam Was serdecznie, 
udanego weekendu życzę
Monika